poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Fit sernik na raz!


To odkrycie było tak dobre, że aż grzechem byłoby nie przekazać tego w świat. Jest to zdrowsza wersja klasycznego sernika pieczonego, a ja jestem wielkim fanem ciast. 


pół kostki twarogu półtłustego (ok. 125g)
1 jajko całe
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
do smaku: aromat waniliowy/odżywka białkowa/stewia
(ja dodałam odżywkę KFD o smaku trufli kokosowej, niebo)
Wszystko wymieszać/zblendować na papkę i wsadzić do piekarnika na 25-30 min (przy 180 stopniach)
U mnie dodatkowo domowe powidła, ostatni słoik mi został.
SMACZNEGO!

czwartek, 26 listopada 2015

FashionPhilosophy Fashion Week Poland 12-15.11 2016

Poza zdjęciami z Zuzą Krajewską, miałam w końcu szansę zobaczyć Polski Tydzień Mody w Łodzi (jak profesjonalnie to brzmi!). Chodzi oczywiście o FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Dzięki Carlo Rossi mogłyśmy go zobaczyć nawet od wewnątrz, bo dzięki plakietce platinum miałyśmy wstęp nie tylko do strefy VIP, ale również na backstage, na showroom, no i czekały na nas pierwsze rzędy na pokazach. Nigdy wcześniej nie byłam na pokazach mody, a sam Fashion Week w Łodzi marzył mi się od kilku lat, jednak jest zdecydowanie poza moją zdolnością finansową. W tym roku jednak udało się, i to w sposób, o jakim nawet nie mogłam marzyć. Cały wyjazd na FW relacjonowała Karolina z Stylizacje, więc miałam również okazję poznać ją i Darka, i okazali się naprawdę sympatycznymi ludźmi, dokładnie jak na ich filmach.
Co do samych pokazów mogłabym się rozpisywać i rozpisywać.. Jednak może wspomnę o moim zdaniem najlepszych i najsłabszych? Plusem oglądania pokazów na żywo, z przodu, jest widoczność każdego detalu, od szwu na płaszczu po zakrwawione stopy modelek. Najsłabszymi pokazami okazały się dla mnie te najgłośniejsze, czyli zwycięzcy Projekt Runway - Jacob Birge oraz Michał Zieliński. Jeśli chodzi o Michała, było zaskakująco.. przewidywalnie? Kolekcja marki Vandis by Michał Zieliński S/S 2016 była niemalże identyczna, co finałowa kolekcja z Projekt Runway.. te same wzory, kroje, nawet kolorystyka bardzo zbliżona. Lubię takie cięcia, ostre wzory, i chłodne odcienie, ale zdecydowanie nie w nadmiarze, drugi raz pod rząd.. Jeśli chodzi o Jacoba, kolekcja może była inna, aczkolwiek jeśli chodzi o mnie nie powalała niczym. Prościej mówiąc - nie było to ani ładne ani brzydkie. Nie było tam żadnego "WOW" ani "założyłabym", ale to tylko moje odczucia.
Najlepsze pokazy według mnie, pod względem wszystkiego - kolekcji, muzyki, energii, to zdecydowanie Viola Śpiechowicz i Natalia Jaroszewska. Piękne, kobiece projekty, energetyczna muzyka, makijaż, fryzury i cała stylizacja modelek przemawiały do mnie całkowicie. Oba pokazy po prostu 10/10.
Jestem naprawdę szczęśliwa, że udało mi się brać udział w takim wydarzeniu. Jeśli kiedykolwiek będę mieć ponowną okazję, na pewno skorzystam bez wahania.







Viola Śpiechowicz



Jacob Birge



Patryk! <3

cudowny warkocz Karoliny



Natalia Jaroszewska, finał


wtorek, 17 listopada 2015

sesja do Vivy z Zuzą Krajewską

Czasami zastanawiam się, czy to karma wraca, ciężko pracuję nad sobą, czy po prostu mam zwykłe szczęście. Od kilku lat marzyłam o tym, żeby pojawić się na polskim Tygodniu Mody w Łodzi. Żeby po prostu tam być. Wsród tych ludzi, zobaczyć prawdziwy pokaz, pokręcić się po showroomie. O pierwszych rzędach, backstage'u czy sesjach zdjęciowych nawet nie marzyłam, bo wydawało się to być raczej nieosiągalne. Ale od początku.
W mojej skrzynce ze spamem któregoś pięknego październikowego dnia pojawiła się wiadomość o konkursie organizowanym przez Vive i Carlo Rossi (oficjalny sponsor FashionPhilosophy Fashion Week Poland). Nagrodą była sesja zdjęciowa w Vive wykonana przez Zuzę Krajewską, oraz wyjazd na Fashion Week. Wystarczyło wysłać zdjęcia, więc hm, wysłałam. Zapomniałam. W międzyczasie przeprowadziłam się do Wrocławia, znalazłam nową pracę, więc nie miałam czasu nawet o tym myśleć. Jakież było moje zdziwienie, gdy w zeszły piątek zadzwonił telefon z pytaniem, czy mam możliwość przyjechać na następny dzień do Warszawy na casting. Niestety nie miałam, ale casting przyszedł do mnie, a własciwie zadzwonił na skype. Stań przodem, *klik*, bokiem *klik*, lewy profil, prawy *klik*. Odezwiemy się. I tyle.
Odezwali się w poniedziałek, wieczorem, gdy już myślałam, że po sprawie. W środę byłam już w Warszawie, 11 listopada, wśród maszerujących narodowców. Następnego dnia zaczęło sie. 12 godzin zdjęć, 4 scenerie, ubrania od projektantów występujących w Łodzi. Wieczorem wraz z pozostałymi szczęśliwymi laureatkami byłyśmy padnięte, ale efekty były niesamowite. Zresztą każdy kto chce będzie mógł to zobaczyć w Vivie od 17 grudnia.
Następnego dnia: kierunek Łódź. Tam otrzymałyśmy nasze plakietki platinum, dzięki którym mogłyśmy wejśc wszędzie : na backstage pokazów, do showroomu, do strefy Vip Carlo Rossi, no i najważniejsze: jako laureatki Carlo Rossi zasiadałyśmy w pierwszym rzędzie na wszystkich pokazach. Makijaż i fryzury robiono nam na Backstage razem z modelkami, a cały wyjazd upamiętniał dla Carlo Rossi fotograf, przez co czułyśmy się nieco "celebrycko". Spełnienie marzeń?

Podsumowując, przekonałam się już kolejny raz, że nie jest ważne co mówią inni, warto próbować, bo za którymś razem w końcu się uda. Wygrać czy spełnić marzenie. A ja mimo mojego wzrostu i figury, mogłam kolejny raz poczuć się przez kilka dni jak modelka.








czwartek, 28 maja 2015

Życie studenta zaocznego podczas sesji

Bez dłuższego wstępu, przechodzę do tematu. W życiu każdego studenta przychodzi taki czas... czas refleksji, przemyśleń, zaglądania do lodówki, maniakalnego sprzątania i patrzenia w sufit. Tak, czas nauki do zbliżającej się sesji. 
Jestem reprezentantem typu studenta zaocznego, i z tego powodu bardzo często lubię narzekać, bo nie chce mi się uczyć i pracować - najchętniej leżałabym, pachniała i jadła, ale niestety, prawdopodobieństwo, że zostanę jedną z żon z Hollywood albo jedną z WAGs jest bardzo małe, piszę więc ten post głównie dla siebie, w ramach podniesienia swojej samooceny, oraz w celu docenienia czasu, kiedy... mam więcej czasu.
Jak więc wygląda mój przeciętny dzień?
Przeważnie staram się go zacząć o 4:50. Gdy wstaje o 6:30 brakuje mi w ciągu dnia tak ok. 2 godzin, wstaję więc wcześniej, wsiadam na rower, i zaczynam dzień od treningu na siłowni. Jakie są tego plusy? Mam czas na naukę po pracy, poza tym lubię jechać przez puste miasto, które nie jest jeszcze zawalone Niemcami i autami. No i przeważnie mam siłownię (prawie) tylko dla siebie.
No i takie widoczki.



Co dalej? Koło 6:30 wracam do domu, jem śniadanie, ogarniam się i jadę do pracy. Tam przez 8 albo 10, jak w przypadku ostatnich 2 tyg kłócę się wiecznie przez telefon albo e-mail. I jem. Biorę do pracy moją szmacianą "Torbę na żarcie" (to jej oficjalna nazwa), jedzenie robię przeważnie dzień wcześniej w domu, więc zawsze mam przy sobie owoce, wafle, pudełka z obiadem/obiadem nr 2.


Wracam z pracy, a na mojej komodzie patrzą się na mnie książki, i słyszę , jak wołają : Nie ucz się, poczytaj coś, no weź chociaż jeden rozdział... Niestety, jestem twarda, i nie daję się skusić. Chociaż przy okazji ostatniego 2-dniowego wyjazdu służbowego, przeczytałam 3/4 "Gry o Tron" stojąc w korku gdzieś między Berlinem a Bielefeldem.
W każdym razie, wracam z pracy, i wygląda to już tylko tak:


Czasem zmieniam tylko miejsce stacjonowania na kuchnie. Na stole mogę obłożyć się większą stertą papierów i notatek. W międzyczasie robię obiady na następny dzień. I nie jestem wtedy sama.


Potem kładę się spać, i następnego dnia wszystko wygląda dokładnie tak samo. Na ratunek przychodzi weekend (no, co drugi, bo przeważnie 2, czasem 3 weekendy w miesiącu jestem w szkole). Wtedy staram robić się wszystko, na co w tygodniu nie mam czasu. Od sprzątania w domu, po trening na dworze.


wtorek, 28 kwietnia 2015

#Pantenechallenge

Ciężko mi w to uwierzyć, ale spędziłam ostatnie dwa dni w Warszawie. Fart? Czy po prostu włosy?







It's La Mania, baby <3