środa, 30 stycznia 2013

Hair Care

Dziś będzie trochę inaczej niż zazwyczaj. Kiedyś w komentarzach ktoś pytał o pielęgnację włosów. Stwierdziłam, że notkę na ten temat zostawię sobie na kiedyś tam, gdy nie będę mieć weny/czasu na zrobienie zdjęć etc. Tak więc nadszedł ten moment!
Wstępnie trochę o moich włosach. Na chwilę obecną są raczej dłuższe, mają tendencję to łamania się i przesuszania. Częściowo jest to spowodowane tym, że mam rozjaśnione końcówki, częściowo takie po prostu są. Ciężkie, proste i jest ich sporo, chociaż kiedyś było więcej. Nie będę wam przedstawiać "włosowej historii" od przedszkola, bo okres gimnazjum byłby długi na kilka notek. W każdym razie - faza na "jak najdłuższe" przeszła mi jakiś czas temu i zdecydowanie wolę teraz "długie, ale zdrowe".

listopad/grudzien 2012
Więc jeśli chodzi o pielęgnację - nie przesadzam z dziwnymi zabiegami typu laminowanie, a po pokrzywie i drożdżach nie mogę opanować twarzy, więc skupiam się głównie na kosmetykach. Zacznę od początku do końca.


1. Dabur, olej kokosowy Vatika 
Jeśli chodzi o olejowanie, to przed Vatiką były jeszcze olej Amla z tej samej firmy i zwykła oliwa z oliwek z żółtkiem. Jednak gdy wypróbowałam Vatikę ( dzięki przyjaciółce :* ) najbardziej spodobała się moim włosom. Świetnie nawilża, włosy są miękkie i błyszczące i przede wszystkim nie śmierdzi i nie brudzi poduszki i ubrań jak Amla :) Jeśli chodzi o nakładanie.. staram się co najmniej 2 razy w tygodniu. Zazwyczaj myję włosy wieczorem, więc olej nakładam na 3-4 h, jeśli nigdzie już nie muszę wychodzić i rozsiewam po domu piękny zapach kokosa. Jeśli włosy myję w weekend, nakładam sobie na całą noc.
2. Ziaja, Aloesowy Szampon do włosów suchych
Szampon staram się wybrać jak najprostszy - wg mnie ma on jedynie oczyszczać włosy, odżywianiem i nawilżaniem zajmuje się reszta. Szampon aloesowy jest idealny ( mimo SLSu i aloesu niezbyt wysoko w składzie ) - nie podrażnia skóry głowy, dobrze czyści włosy z olejów, naft etc. i jest baaaaardzo wydajny, co jest dla mnie ważne, bo używam dużo szamponu.
3. Alverde, odżywka do włosów wymagających z amarantem
Nie lubię glutowatych, rzadkich odżywek do włosów i przede wszystkim - staram się unikać silikonowych odżywek. Zazwyczaj przez brak silikonu miałam problem z rozczesywaniem włosów i w moim przypadku nie sprawdziły się takie hity jak słynna maska do włosów z Alterry. Ta odżywka jest kolejnym kosmetykiem poleconym przez wspomnianą przyjaciółkę ( jak połowa rzeczy, które mam haha ). Jest gęsta, ma bardzo ładny zapach i nie wiem dokładnie co w niej jest, ale moje włosy idealnie się po niej rozczesują i nie sprawiają większych problemów ( tym bardziej, jak dodam trochę oleju kokosowego - nie puszą się wtedy) Jedyny jej minus to to, że mogę ją dostać tylko w drogerii DM w Niemczech, co nie jest problemem, gdyż mieszkam w mieście przygranicznym, ale jestem leniem i nie zawsze mi się tam chce iść i jeszcze wymieniać złotówki na euro ( cena to 2,45€ jak dobrze pamiętam ).
4. Farmona, Radical, Mgiełka wzmacniająca
Trafiłam na nią przez przypadek właściwie. Wzięłam na wypróbowanie bez czytania recenzji czy czegokolwiek i bardzo mi się spodobała ( czego nie mogę powiedzieć o serum z tej samej serii :( ). Kiedyś, gdy miałam większy problem z wypadaniem włosów pomogła mi nawet w tym (zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego. Fakt, zawiera alkohol denat. ale nie zauważyłam, aby miało to destrukcyjny wpływ na moje włosy). Dzięki niej łatwiej mi rozczesać włosy, i ogólnie używam jej kiedy się da, czasami nawet na suche włosy. No i bardzo ładnie pachnie.
5.L`Biotica, Biovax Silk, Jedwab w płynie
Używałam już różnych rzeczy bez spłukiwania w tym stylu. Zazwyczaj były to takie masakry jak serum z Avonu czy Biosilk i szukałam czegoś, co mogłoby je zastąpić. Pierwotnie miało to być serum A+E również z Biovax, ale jakoś tak się złożyło, że w ręce wpadł mi ten jedwab. Co mogę o nim powiedzieć - jedwab jak jedwab, pięknie pachnie, przede wszystkim ma łagodniejszy skład niż np Biosilk, wygładza końcówki i ułatwia rozczesywanie.
Oprócz tego wszystkiego wiadomo - nie suszę włosów, raczej ich nie prostuję i śpię w związanych.
Hmmm i to chyba wszystko jeśli chodzi o pielęgnację w moim wydaniu. Któregoś dnia mogę jeszcze ewentualnie napisać o moich poszukiwaniach podkładu idealnego haha.
xoxo

niedziela, 27 stycznia 2013

27.01 vintage party!

Karnawał w pełni, a my w tym roku zdecydowaliśmy się na klimaty w stylu vintage. Głównym założeniem były lata 60. ale widać było wpływy lat 50. i 70. więc było dość różnorodnie. Ja zdecydowałam się na pin up pomieszany trochę ze stylem z mojego ulubionego filmu "Grease" ( mojego chłopaka również wrobiłam w "Grease" - nawet ze mną obejrzał! ). Cudowne skarpetki odpinpowała moja kochana mama :) Uwielbiam takie przebieranki, zawsze przeżywam to co najmniej 2 tygodnie wcześniej haha. Poniżej możecie zobaczyć całokształt.
A za tydzień - czas na moją studniówkę!
A za 2 tygodnie - ostatnie naście..
xoxo








czwartek, 17 stycznia 2013

17.01 BWF inspirations

Zima jest straszną porą roku dla kogoś takiego jak ja. Nie chce mi się ruszać z domu, a jak już się do tego zmuszę wyglądam tak: wystające swetry, rękawiczki większe od dłoni co najmniej 2 razy, głowa owinięta szalikiem do poziomu uszu. Więc jak już się wyłonię, to nie ma sensu robić zdjęć, bo jest za zimno na rozbieranie. Więc zostają mi chwilowo notki diy, inspiracje etc.
W tym tygodniu ( 15-20.01 ) odbywa się Berlin Fashion Week. Mieszkam całkiem niedaleko Berlina,  ale BFW jest niestety chyba jednym z tych marzeń, które się nigdy nie spełnią. Zresztą tak samo jak NYFW czy tydzień w Mediolanie. A nawet i w Polsce. A tak chciałabym kiedyś zobaczyć catwalk ( chociażby w ostatnim rzędzie na stojąco ). Dziś w takim razie przedstawię wam kilka zdjęć z wybiegu w Berlinie, które najbardziej przyciągnęły moją uwagę. Jak to na wybiegach bywa, są to rzeczy z charakterem, ale w większości raczej klasyczne bądź folkowe.
U Leny Hoscheck spodobały mi się tradycyjne fryzury i folkowy klimat (przypomniało mi się właśnie, że mam bardzo podobną chustę jak na zdj.3) połączony z bardzo klasycznym makijażem: czerwona szminka i kreski na oczach - uwielbiam. Niestety czerwona szminka nie jest dla każdego.. Zdecydowanie nie jest dla mnie, gdyż totalnie zmienia mi twarz. No nic.






Jeśli chodzi o Ces't Tout - szyk, czerń i biel. Nic dodac nic ująć.



Jak widać BFW opanował również berlińskie metro! Jednak zdjęcia były tak szalone i perwersyjne, że nie będę wstawiać większości


poniedziałek, 14 stycznia 2013

14.01 DIY

Przede mną błogie 2 tygodnie pełne książek, dobrego jedzenia i wolnego czasu. Jeszcze nie wiem co będę robić oprócz lenienia się i nadrabianiu małych zaległości szkolnych i maturalnych, ale na pewno coś się tutaj pojawi w między czasie.
Dziś notka z serii "Diy - do it yourself". Od małego uwielbiałam kleić, coś robić, szyć ubrania dla moich lalek i miśków. I w pewnym sensie zostało mi to do teraz - napisy na koszulkach, nacinanie, skracanie t-shirtów i ostatnio również ćwiekowanie. Ćwieki to genialny pomysł, który stwarza wiele możliwości. Tym razem zdecydowałam się na złote, w rozmiarze XXL ( 2cmx2cm i szczerze mówiąc znowu źle oceniłam ich ilość, bo została mi ich masa). Na co padło? Tym razem na kopertówkę z zeszłego roku - odcięłam kokardę, żeby "klapka" była prosta, bez niczego i zaczęłam wbijać. Wbrew pozorom nie trwało to krótko, a palce pod koniec odmawiały współpracy, ale ostatecznie skończyłam w jedno popołudnie. Efekty wyglądają tak:





czwartek, 10 stycznia 2013

10.01 studniówkowe top10

Wraz z rozpoczęciem nowego roku, rozpoczął się nie tylko karnawał - mamy również sezon studniówkowy! Korzystając z okazji, postanowiłam (ku przestrodze?) spisać Top10 studniówkowych kitów. Więc zacznijmy!
#1 Satyna
Twoja sukienka błyszczy się nawet w ciemności, jest w mocnym czerwonym/niebieskim/różowym kolorze z kilkoma warstwami falbanki bądź zastawkami (bierzemy pod uwagę również wstążki i cekiny)? Zdejmij ją.
#2 Cyrkonie na rzęsach
Zdecydowany hit, jeśli chodzi o makijaż studniówkowy. W połączeniu z cieniowaniem pięciu odcieni na powiekach i sztucznymi rzęsami, stwarzają idealną kompozycję. Niestety - nie wszystko co jest tak bardzo popularne, powinno takie być.
#3 Szpilki-kaczuszki
Wspomniane "szpilki" wahają się średnio między 2-4 cm. Jednak jeśli nie czujemy się w stanie założyć normalnych obcasów ( 10cm + ) załóżmy coś na płaskim obcasie, albo weźmy na zmianę. Szpilki-kaczuszki nie są złotym środkiem w tym przypadku.
#4 Sandałki z cieniutkimi paseczkami
Koniecznie czarne lub srebrne, koniecznie z duża ilością cyrkoni. Latem, na polskim weselu - przeżyjemy to. Zimą, na studniówce - zdejmijmy to.
#5 Loczki sprężynki
Tutaj wprost i bez zbędnego rozpisania się. Zacytuję tutaj status, który kilka dni temu widziałam na FB. Loczki-sprężynki muśnięte nabłyszczaczem(  tutaj wtrącę od siebie, że warto dodać również brokat ) wyszły z mody. Jeśli kiedyś w ogóle tam były.
#6 Kilka sesji na solarium przed samą studniówką
Myślę, że tutaj nie ma zbyt dużo do powiedzenia. Zdecydowanie lepiej być bladą twarzą ( to przecież takie szlacheckie ) niż mieć ciało w odcieniu marchwiowo-pomarańczowym. To zdecydowanie nie kojarzy się z śródziemnomorską opalenizną.
#7 Rajstopy - bułgarki
Kupione w kiosku za 3zł idealnie pasują do cyrkoniowego makijażu i satynowej sukienki. Ale przemyślmy jeszcze raz ich wybór i następnym razem starajmy się wziąć rajstopy co najmniej 3 odcienie jaśniejsze.
#8 Plastikowe tipsy
Nie ma nic złego w stonowanym żelu na paznokciach, bądź delikatnym frenchu na tipsach. Jednak tipsy długości połowy naszego palca, przyozdobione brokatem, cyrkoniami, kwiatkami, paseczkami i innymi pierdołami, zostawmy u kosmetyczki i zmieńmy ją.
#9 Silikonowe ramiączka
Nie ma nic tak eleganckiego i stylowego jak wystające spod eleganckiej sukienki silikonowe, przezroczyste ramiączka! Ich fenomenu nie rozumiem - istnieje tyle biustonoszy samonośnych, silikonowych nakładek, które nie wyłaniają się złowrogo spod sukienki. Mimo wszystko silikonowe ramiączka wciąż wiodą prym.
#10 Komplet naszyjnik-kolczyki-bransoletka-pierścionek
I na koniec trochę biżuterii! Nie ma nic złego w dużej ilości biżuterii - jednak pamiętajmy od różnorodności. Identyczny element na szyi, palcach, rękach i uszach? Hmmm..

Na koniec tylko pragnę dodać, aby nikt nie brał tej notki do siebie. O gustach się ponoć nie dyskutuje, a top10 to tylko podsumowanie studniówkowych przeżyć i zdjęć ;)

wtorek, 8 stycznia 2013

08.01 New in

Mam za sobą koniec próbnych matur nr.2 i mieszane odczucia. Ale do maja jeszcze tyle czasu..
Dziś post-chwalipięta, czyli skromne "new in" z grudnia ( ominęłam czarną rozkloszowaną spódnicę z notek wcześniej ). Jak wiemy nie tak dawno ruszyła pierwsza partia przecen. Szczerze mówiąc nie miałam na oku nic konkretnego (ani zbyt wiele gotówki po świętach haha),  poza tym w moich okolicach nie ma zbyt dużo sklepów, dlatego jak zwykle - H&M.
Pikowaną kurtkę widziałam już jakiś czas temu i bardzo mi się podobała, ale wiedziałam, że nie kupię jej sobie, bo na głowie święta, studniówka i jest dużo innych wydatków. Jaka była moja radość, gdy zobaczyłam ją przecenioną o 50% w Berlinie..Do koszyka od razu. Podobnie było z kapeluszem. Widziałam go już chyba na początku jesieni jak nie wcześniej i bardzo mi się podobał (przypomina mi trochę styl Kate Moss albo Majki Sablewskiej), ale stwierdziłam, że "po co mi kapelusz, jak za tę cenę kupie spodnie" (eh, jestem czasami taka oszczędna). Ale również był przeceniony i kosztował jedynie 7€.
Naszyjnik przypominający złotego zaskrońca był w poprzedniej notce, a ćwiekowany kupiłam na allegro.
Buty może nie są kupione na przecenie, ale od dawna chciałam nowe szpilki, jak najbardziej klasyczne tak więc pojawiły się one - ostatnio dość popularne, szpic (nie lubię zaokrąglonych czubków), bez platformy, 10 cm. Nie jest to może najwygodniejsze obuwie jakie miałam na stopach, ale prezentują się naprawdę korzystnie.
I to by było na tyle chyba, jeśli chodzi o "new in" (pominęłam rzecz jasna kosmetyki, ale o tym być może kiedy indziej)
A za równy miesiąc mam urodziny, więc pora powoli ustalać listę życzeń!
xoxo






stos książek do przeczytania się powiększa, a czasu brak..

piątek, 4 stycznia 2013

04.01

Jedno z noworocznych postanowień to częstsze notki na blogu. Tak więc oto i jestem.
Zdjęcia zostały zrobione jeszcze przed świętami ( jak przez chwilę był śnieg ) w bardzo szybkim tempie, bo było bardzo zimno. I nie chciało mi się wdzięczyć do obiektywu.Co mogę powiedzieć.. Nie przepadam za tym komino-swetrem, bo strasznie mnie pogrubia, ale gdy mam na sobie kurtko-płaszcz nie jest to tak bardzo widoczne. A jest bardzo ciepły, więc idealny na taką pogodę. Był tak straszny deszcz ze śniegiem i mróz, że nie zdążyliśmy zrobić nawet żadnych zbliżeń etc. haha. W weekend postaram się o więcej.
xoxo





wtorek, 1 stycznia 2013

01.01.2013!

Sylwester był w moim przypadku bardzo spokojny. Więc i mam nadzieję, że cały rok będzie spokojny i wszystko się ułoży. I wszystkim również życzę Udanego Nowego roku :) Happy New Year everyone!
Moja sylwestrowa kreacja była w pewnym sensie niespodzianką. 20-letnia sukienka leżała gdzieś na dnie szafy mamy mojego chłopaka i została odkopana specjalnie na ten dzień. Przyszła mi z pomocą, bo z reguły mam problem z ubraniem się na takie wyjścia. Co do sukienki - myślę, że wszystko widać na zdjęciach. Złoty naszyjnik kupiłam w H&M na przecenie ( poszłam głównie po to, ale kupiłam jeszcze wymarzony kapelusz - poczeka do wiosny ^^ ) i ograniczyłam się tylko do haircuff i paznokci. Nie przepadam za "barokowym przepychem". Ale sylwestrowy kapelusik musi być!
Pozostaje mi tylko jeszcze raz życzyć wszystkiego dobrego w 2013 roku.
xoxo









cheers! (nie mam łupieżu, posypano mnie brokatem! umm GLITTER)