poniedziałek, 24 czerwca 2013

Lazy sunday, again..

Przez pierwsze tygodnie dla au pair wszystko jest nowe - nowa okolica, nowa rodzina, nowe rzeczy. Do wszystkiego trzeba się przyzywyczaić, ale co jak już wszystko co nowe przestanie takie być? W moim przypadku przyszedł czas na denerwującą nudę i bezczynność. Nadzieją może być jednak zbliżający się kurs językowy - a raczej nowi ludzie poznani na nim. Pora również się przełamać, wsiąść w miejski autobus i ruszyć samemu w centrum miasta (ale to zostawiam na weekend, w tygodniu nie mam na to ani czasu ani jakoś specjalnie siły).
Co więc robi au pair, gdy hości są w pracy, dzieci w przedszkolu, a sama siedzi w domu? Wszystko. Sprząta, spala kalorie, czyta, ogląda filmy, piecze. Ma to swoje plusy, bo w końcu mogę poświęcić czas na filmy, które chcę obejrzeć od X lat a nie było kiedy, czy w końcu skończyć książke, którą czytam na raty.
Pomijając te wypociny wyżej, wstawiam kilka zdjęć z moją ulubioną(i jedyną do tej pory) woskowaną ramoneską, i luźnymi spodniami z Mango. Ze względu na to, że to raczej bardzo wygodny ubiór, ramoneska trochę to przełamuje i nie wyglądam, jakbym chodziła w piżamie :) (mam nadzieję). Nie mam niestety czapki "bad hair day", ale za to poraz kolejny można podziwiać moją fryzurę "bad hair day".




poniedziałek, 17 czerwca 2013

Maxi skirt!

Długo wyczekiwana spódnica maxi w końcu miała wczoraj swój debiut! Nie ważne, czy było to wielkie wyjście czy tylko spacer po okolicy- miło było ją w końcu założyć. Baleriny i ramoneska to elementy stale się powtarzające tutaj, więc nie ma co więcej pisać. Czekam na zapowiadane upały.
xoxo



sobota, 15 czerwca 2013

New in

Drugi tydzień bycia Au pair już za mną. Jeśli tak będzie cały czas, to mogę stąd nie wracać w tym roku!
Dziś w końcu wyłoniłam się trochę poza moje okolice i wybrałam się z hostką na zakupy do Ruhr Park. Miałyśmy stosunkowo niezbyt dużo czasu, ale udało mi się kupić parę rzeczy.
Pierwszą rzeczą są spodnie z Mango. Są to wygodne, kremowe spodnie z lekkiego materiału, idealne na nadchodzące ( bądź trwające? ) lato. Gdy jestem tutaj i większość czasu spędzam na bieganiu za dzieciakami, takie portki są niezastąpione. Kupiłam również coś, czego szukałam odkąd zobaczyłam kolekcję Rihanny dla RI - czarna, gładka, obcisła spódnica maxi z rozcięciem. Fakt, spódnica rozcięcia nie miała, ale ja mam nożyczki. Kupiłam ją w tym samym "sklepie" gdzie swoje "stoisko" ma Mango - nie wiem dokładnie jak to się nazywa, nie jest to outlet, bo są tam aktualne rzeczy. Do H&M jak zwykle weszłam tylko po dwa, zwykłe topy. I jak zwykle wyszłam z masą innych rzeczy, które przecież "też są mi potrzebne". Tak też trafiły do mnie espadryle, z których raczej kiedyś się śmiałam - teraz jednak to dla mnie świetne obuwie na lato, bo nie przepadam za sandałami i odkrytymi stopami.
To chyba na tyle na dziś. Przyszły tydzień mam raczej baaardzo luźny, więc kto wie, może coś się tutaj znów pojawi.





sobota, 8 czerwca 2013

Bochum-Stiepel

Myślę, że mogę już spokojnie podsumować mój pierwszy tydzień jako Au pair w Niemczech. Trafiłam naprawdę dobrze, gdyż mam bardzo sympatycznych hostów i fajne dzieciaki, wczoraj grillowaliśmy razem i siedzieliśmy do późna w ogrodzie. Bałam się, że trafię na dziwaków albo sztywniaków, ale na szczęście tak nie jest.
Dziś postanowiłam przejechać się kawałek na rowerze - moim celem bylo jezioro, które jest nieopodal i byłam tam kilka dni temu z hostką samochodem, ale ostatecznie nie udało mi się tam dotrzeć, bo trochę zabłądziłam.. Poza tym jest tutaj tyle gór i wzniesień, że nie zawsze daję radę podjechać rowerem (mam tam zamocowany koszyk dla dziecka, bo to rower hostki, więc całość jest raczej ciężkawa). Całość przypomina mi trochę okolice górskie, podhalańskie. Stiepel wygląda trochę jak górska wioska i są to raczej przedmieścia Bochum, więc są tu głownie pola, śliczne domy, konie a nawet owce. Myślę jednak, że w przyszły weekend uda mi się podjechać już do centrum miasta, a może pod koniec miesiąca do Dortmundu?
Przyszły tydzień nie będzie już taki lekki, ale jestem nastawiona raczej pozytywnie :)







wtorek, 4 czerwca 2013

Au pair in Germany!

Dotarłam, jestem, żyję!
Nie wiem właściwie co mogę napisać, bo jestem tu dopiero drugi dzień. Miałam początkowo małe problemy z internetem, ale myślę, że zostały opanowane. Moja host-family to bardzo sympatyczni ludzie, i dogaduję się z nimi, chociaż mój niemiecki jest na (jak się okazalo tutaj) dość średnim poziomie.
Sama droga nie była ciężka, gdyż spotkałam już przed samym startem Panią, która również jedzie do tego samego miasta co ja z tą samą przesiadką, więc pomogła mi się ogarnąc na Ostbahnhof w Berlinie. Byłam na nim pierwszy raz, bo wcześniej byłam tylko na Hauptbahnhof. W polsce w czasie mojego wyjazdu padał deszcz, było zimno i wiało, w samym Berlinie zresztą też nie było przyjemnie. Ale jak tylko wjechałam głębiej w Niemcy.. słońce, bezchmurne niebo i ciepełko. I taka pogoda przywitała mnie również tutaj, na zachodzie.
Dzisiaj byłam już się przejść po okolicy, może nie byłam w centrum samego miasta, ale można powiedzieć w centrum dzielnicy. Hostka udostępniła mi swój rower (nie mam prawa jazdy heh), więc w weekend spróbuję wyrwać się gdzieś dalej, żeby zobaczyć gdzie dokładnie jestem.
Póki co wstawiam dla zainteresowanych (laczu, wiem, że to czytasz :*) kilka zdjęć z podróży i okolicy. Więcej postaram się pokazać w przyszłym tygodniu, jak już moje au pairowanie rozpocznie się na dobre!



mój pokoik na poddaszu!