poniedziałek, 24 czerwca 2013

Lazy sunday, again..

Przez pierwsze tygodnie dla au pair wszystko jest nowe - nowa okolica, nowa rodzina, nowe rzeczy. Do wszystkiego trzeba się przyzywyczaić, ale co jak już wszystko co nowe przestanie takie być? W moim przypadku przyszedł czas na denerwującą nudę i bezczynność. Nadzieją może być jednak zbliżający się kurs językowy - a raczej nowi ludzie poznani na nim. Pora również się przełamać, wsiąść w miejski autobus i ruszyć samemu w centrum miasta (ale to zostawiam na weekend, w tygodniu nie mam na to ani czasu ani jakoś specjalnie siły).
Co więc robi au pair, gdy hości są w pracy, dzieci w przedszkolu, a sama siedzi w domu? Wszystko. Sprząta, spala kalorie, czyta, ogląda filmy, piecze. Ma to swoje plusy, bo w końcu mogę poświęcić czas na filmy, które chcę obejrzeć od X lat a nie było kiedy, czy w końcu skończyć książke, którą czytam na raty.
Pomijając te wypociny wyżej, wstawiam kilka zdjęć z moją ulubioną(i jedyną do tej pory) woskowaną ramoneską, i luźnymi spodniami z Mango. Ze względu na to, że to raczej bardzo wygodny ubiór, ramoneska trochę to przełamuje i nie wyglądam, jakbym chodziła w piżamie :) (mam nadzieję). Nie mam niestety czapki "bad hair day", ale za to poraz kolejny można podziwiać moją fryzurę "bad hair day".




4 komentarze:

  1. Ładna kompozycja i nawet fryzura pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, a włosy wcale nie wyglądają jakby miały zły dzień :D

    OdpowiedzUsuń
  3. całość jest perfekcyjna! Boskie buty ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Więcej uśmiechu :)



    www.LaMagdalene.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń