wtorek, 17 listopada 2015

sesja do Vivy z Zuzą Krajewską

Czasami zastanawiam się, czy to karma wraca, ciężko pracuję nad sobą, czy po prostu mam zwykłe szczęście. Od kilku lat marzyłam o tym, żeby pojawić się na polskim Tygodniu Mody w Łodzi. Żeby po prostu tam być. Wsród tych ludzi, zobaczyć prawdziwy pokaz, pokręcić się po showroomie. O pierwszych rzędach, backstage'u czy sesjach zdjęciowych nawet nie marzyłam, bo wydawało się to być raczej nieosiągalne. Ale od początku.
W mojej skrzynce ze spamem któregoś pięknego październikowego dnia pojawiła się wiadomość o konkursie organizowanym przez Vive i Carlo Rossi (oficjalny sponsor FashionPhilosophy Fashion Week Poland). Nagrodą była sesja zdjęciowa w Vive wykonana przez Zuzę Krajewską, oraz wyjazd na Fashion Week. Wystarczyło wysłać zdjęcia, więc hm, wysłałam. Zapomniałam. W międzyczasie przeprowadziłam się do Wrocławia, znalazłam nową pracę, więc nie miałam czasu nawet o tym myśleć. Jakież było moje zdziwienie, gdy w zeszły piątek zadzwonił telefon z pytaniem, czy mam możliwość przyjechać na następny dzień do Warszawy na casting. Niestety nie miałam, ale casting przyszedł do mnie, a własciwie zadzwonił na skype. Stań przodem, *klik*, bokiem *klik*, lewy profil, prawy *klik*. Odezwiemy się. I tyle.
Odezwali się w poniedziałek, wieczorem, gdy już myślałam, że po sprawie. W środę byłam już w Warszawie, 11 listopada, wśród maszerujących narodowców. Następnego dnia zaczęło sie. 12 godzin zdjęć, 4 scenerie, ubrania od projektantów występujących w Łodzi. Wieczorem wraz z pozostałymi szczęśliwymi laureatkami byłyśmy padnięte, ale efekty były niesamowite. Zresztą każdy kto chce będzie mógł to zobaczyć w Vivie od 17 grudnia.
Następnego dnia: kierunek Łódź. Tam otrzymałyśmy nasze plakietki platinum, dzięki którym mogłyśmy wejśc wszędzie : na backstage pokazów, do showroomu, do strefy Vip Carlo Rossi, no i najważniejsze: jako laureatki Carlo Rossi zasiadałyśmy w pierwszym rzędzie na wszystkich pokazach. Makijaż i fryzury robiono nam na Backstage razem z modelkami, a cały wyjazd upamiętniał dla Carlo Rossi fotograf, przez co czułyśmy się nieco "celebrycko". Spełnienie marzeń?

Podsumowując, przekonałam się już kolejny raz, że nie jest ważne co mówią inni, warto próbować, bo za którymś razem w końcu się uda. Wygrać czy spełnić marzenie. A ja mimo mojego wzrostu i figury, mogłam kolejny raz poczuć się przez kilka dni jak modelka.








2 komentarze:

  1. Super, że miałaś taką szansę! Zazdroszczę, a tym samym gratuluję!

    Ściskam mocno,
    www.NIECH-PANI-PATRZY.blogspot.com
    __________________________________
    + a u mnie: jesienna, klasyczna, MĘSKA stylizacja - zapraszam!

    OdpowiedzUsuń